

| Wyścig? Otóż nie. Tak wygląda wjazd na drogę ekspresowa jadąc z Radomia w kierunku Warszawy. Przed wjazdem na S7, w kierunku Białobrzegów napotkamy liczne skrzyżowania ze światłami. Nikogo to nie dziwi, takie są realia w Polsce, ze jeśli mamy drogę dwu pasmową, gdzie nie spowalniają nas dziury, taka funkcje przejmują skrzyżowania ze sygnalizacją. Każdy kiedyś chce wyjechać z bocznej drogi, w dodatku bezpiecznie, ale w nocy, lub w dzień po co zatrzymywać sznur pędzących samochodów po drodze głównej? Jest środek tygodnia, piękna pogoda, - każdy gna co sił w kierunku Warszawy, mało kiedy z przepisową prędkością, przecież droga dobra, dwa pasy. Dojeżdżamy do skrzyżowania i trach! – w ostatnim momencie wskakuje nam pomarańczowe i czerwone światło. Za nami dojeżdżają kolejne samochody (już występuje duże ryzyko najechania przez pojazd jadący za nami) W tym czasie ani jeden samochód nie dojechał z bocznej drogi do skrzyżowania, ani go nie przejechał. Sytuacja taka występuje w wielu miejscach w Polsce, szczególnie denerwuje w nocy. Ilu kierowców przejeżdża wtedy na czerwonym myśląc; „przecież nie będę ani się zatrzymywać, ani czekać skoro nikt i tak nie pojedzie”. Niestety – za którymś razem ktoś faktycznie będzie chciał włączyć się do ruchu na głównej trasie, bądź ja przeciąć. Idealnym rozwiązaniem są pulsacyjne światła na takich skrzyżowaniach, działające tylko wtedy gdy jest taka potrzeba, lub wariant droższy a najbardziej bezpieczny – „ślimaki”, gdzie każdy zjechać jak i włączyć do ruchu może się bezpiecznie bez przeszkadzania innym. |